Legendarne Postaci (0):
Mają przerwę na kawę.

Dostępni Śmiałkowie (1 os.) :
Włóczęga Vertauer
    Ogłoszenia:    Napisz list Rzemieślniczka Freya : Szukasz kogoś do animowania? Już znalazłeś. Wyślij mi pocztę. P.S. Syreny pany!   ◄◄◄   Napisz list Rzemieślniczka Evanesca : Oddam szczura w gładkie ręce. Ma świerzb i gryzie. Polecam!   ◄◄◄   Napisz list Vinga : Księżna Zbereznikus powróciła na salony! :D   ◄◄◄   Napisz list Dama dworu Liv : OOT Praca szuka człowieka! Twórcy gier szukają Technical Support, może nie być zbyt technical! Przyuczymy! :D Priv   ◄◄◄   Napisz list Służąca Lirazel : Pokojowa grabarz szuka pokoju na świecie, a zwłaszcza w: Dendralium, Glorfindal, Nautileum, Qexelcrag, Glukmoore. Przysięga nie zwłóczyć trucheł.   ◄◄◄  
+ dodaj
Flaga Krainy narysowana i opisana przez Eithenę



OPIS FLAGI :
Powiedziano, że każda z ras dodać ma coś od siebie, by stworzyć flagę całej krainy.
Wszak ma być to symbol każdego mieszkańca Ereneth.
Tak więc zamieszkujący puszczę Dendralium trieni wybrali najpiękniejsze i najtrwalsze drewno, by z jego pnia wydobyć wsporę dla tkaniny, której ubarwienie nadał sam król. Nie ta jednak była najważniejsza, każdy z elementów tak i każda rasa były równe w współdziałaniu. Krasnoludy dodały do podarku trienów złote okucia, chwaląc się rzemiosłem.
Materiałem zajęły się same elfy. Tkanina była zarówno delikatna, lekka i zwiewna jak i mocna, nieustępująca wichrom czy burzom. Pomocni, pracowici ludzie zbierali włókna tygodniami, by wybrano z nich te idealne, zaś leniwy felyne z mruczeniem tylko cichym i nie oderwawszy się od pieca, uniósł jedną powiekę, spoglądając na ich pracę, sam od siebie jedynie kilka włosów z ogona dorzucił do włókien, ot.. własnymi ścieżkami chodzić musi.
Trytoni i Syreny z odległego Nautileum, srebrem swych łusek obszyli brzegi materiału.
Prastare i mądre wampiry odszukały prosty symbol, który oddawać miał zjednoczenie wszystkich miast, wszystkich ras, jednak jego zapisem zajął się troll, który wybazgrał zwykle na kartce tyle, co mu na myśl przyszło, a najlepsze tkaczki w królewskim mieście Degolburg wyszyły jego twórczość.
Nawet ohydny Ghul wylazł ze swej pieczary, wprawny w rozkopywaniu grobów, idealne miejsce stworzył w ziemi, by w owym, rzec by można nazwać po imieniu - dołku zwykłym - flagę zatknąć.
Wykorzystując swą moc, demony wprawiły jej materiał w nieustający, cichy trzepot.
Wszystkie rasy, bez wyjątków podziwiały efekt ich wspólnej pracy.

SYMBOLIKA :
- Zacznijmy od powstania flagi, już to jest kluczowym symbolem. Niespotykana, zadziwiająca wręcz współpraca. Brak nieporozumień międzyrasowych.
- Kolorystyka - nieco żółci i zieleń - kolory samego króla, szlachetność barw symbolu ukazuje wielkość całej krainy.
- Materiał - delikatny, zwiewny, a jednak 'niezniszczalny' - symbol niepokonanej krainy, która jednak nie razi tyranią, a polityką łagodną.. w której życie płynie powoli i.. 'swojsko'
- Symbol - troll bazgrolił, więc jest on trudny do odczytana, nawet gdy wiesz co on przedstawia.. jedna, nieprzerwana linia przechodzi powoli przez symbole każdego z miast:
topór - symbol Qexelcrag
maczuga - Glukmoore
liść - Dendralium
lutnia - Glorfindal
korona - Degolburg
kot - Romar
syreni ogon - Nautileum
kotwica - Kumrum
nietoperz - Deus Nocturnem
Skojarzenia trolla były dość oczywiste i niezbyt skomplikowane. Jednak nie może umknąć fakt, że spisał je wszystkie jednym pociągnięciem, jedną linią.. to ona łączy wszystkie miasta, mimo różnic kulturowych, mimo odrębności ras. Flaga całej krainy zawiera w sobie cząstkę każdego z nich osobno, jak i razem, w jedności.



Historia Krainy spisana przez Mornara


Historia świata, historia Ereneth, sięga o wiele dalej w przeszłość niż może się to wydawać. Wszystko zaczęło się wraz z chwilą Rozdzielenia.

Wszechświat z początku był pusty. Nie było w nim Światła ni Cienia, była jedynie wszechogarniająca Szarość. Nie było w nim Przestrzeni, nie było Czasu. Nie było Istnienia. Wszystko to powstało w chwili, gdy narodziło się Dwoje. Dwoje Prawdziwych Bóstw.

W tej to chwili Światło oddzieliło się od Cienia. Światło przybrało postać bogini, Shearvan, Jaśniejącej, zaś Cień stał się Cev'thalisem, Włócznikiem.

Dwoje bóstw było z początku wobec siebie nieufnych. Uznawali siebie za istoty odmienne w każdym aspekcie. Powoli uczyli się swojej mocy, poznawali siebie samych. I zrozumieli, że są częścią jednej całości - Światło tworzy Cienie, Cienie definiują Światło. I stało się, że Shearvan i Cev'thalis, Prawdziwe Bóstwa na wiele wieków połączyły się w tańcu.

Czas płynął a Dwoje zapragnęło stworzyć świat, po którym mogliby stąpać i który mogliby dzielić. I przyszedł czas, że z mocy Światła i Cienia zrodzony został Ereneth, wraz z jego górami i dolinami, wraz ze słodką wodą wypełniającą oceany i rzeki, z lasami, moczarami i równinami. Dwoje kreowało Ereneth przez długi czas, radując się wzajemnie ze swej pracy i swego dzieła.

Ereneth oświetlany był przez wieki wyłącznie przez blask Jaśniejącej. Bogowie wiedzieli jednak, że jest to zbyt mało, żeby rośliny i zwierzęta mogły rozwijać się - Shearvan nie mogła wszak być wszędzie jednocześnie w swej fizycznej postaci. Bogowie stworzyli więc latarnię, w której zamknęli pukiel ognisto-złotych włosów Jaśniejącej, który miał wędrować dookoła Ereneth. Aby móc tego dokonać Shearvan utworzyła pierwszego z Niezrodzonych - istot niejednokrotnie czczonych jako bóstwa, będących tak naprawdę fragmentem jaźni Dwojga.

Niezrodzony otrzymał imię Utu wraz z zadaniem wiecznej wędrówki po nieboskłonie. W ten to sposób powstało słońce.

Wtedy to Dwoje poczuło smutek. Oglądali piękno Ereneth, które stworzyli, czuli jednak żal, że tylko oni mogli je podziwiać. Postanowili stworzyć istoty, które nie będą ich częścią, istoty, które mogłyby same decydować o swoim losie i rozwijać się. Na północy Świata rozpoczęli pracę.

W czasie, kiedy ich dzieło było już niemal ukończone i Istoty były gotowe do Przebudzenia Cev'thalis odkrył smutną prawdę o Ereneth. Włócznik zrozumiał, ze Wszechświat musi pozostawać w równowadze. Odkrył, że za Zasłoną, za Morzem Chaosu istnieje miejsce, które stało się efektem ubocznym Tworzenia. Miejsce ponure i ciemne, miejsce mroczne. Miejsce wprost z koszmarnego snu. Miejsce to nazwał Guth'Ereneth, co znaczyć może Splugawiony Świat w wolnym przekładzie. Wiele wieków później jednakże ludzie nazwali je Cieniem (nie mylić z Pierwotnym Cieniem, czyli Cev'thalisem).

Najgorszym jednak było to, co zostało spowodowane stworzeniem Istot. Ich widmem w Cieniu były istoty okrutne, groteskowe i bezlitosne. Istoty, których jedyną radością jest zniszczenie. Istoty będące parodią piękna Ereneth. Wyższe Demony były uśpione. Do czasu. Cev'thalis wiedział, że nie może pozwolić aby zostały one przebudzone wraz z jego i Shearvan tworem. Smutny los chciał, że Shearvan rozpoczęła wtedy Przebudzenie. Włócznik, przyciśnięty do muru, zdecydował się działać. Cisnął swą włócznię, Ducha Lodu, z zamiarem zniszczenia Istot wraz z tym, co zastał w Cieniu.

Duch Lodu przeszył Ereneth zasypując olbrzymie połacie świata lodem i śniegiem, wypiętrzając góry i tworząc dwa bieguny świata. Włócznia stała się osią, wokół której obraca się teraz świat. Śnieg, lód i skała zasypała zaś istoty, jak sądził Cev'thalis, na wieki. Przerażona i oburzona czynem Włócznika Shearvan zaniemówiła. Nie trwało to jednakże długo. Bogini nie chciała słuchać słów wyjaśnienia, z którym pośpieszył Cev'Thalis. Wykorzystując całą swoją potęgę rzuciła na niego klątwę. Odtąd jej Światło miało być dla niego nie do zniesienia, jej żar miał go parzyć. Jej płomień wypalił jego oczy. Nie chcąc spłonąć ani skrzywdzić Jaśniejącej Cev'Thalis skrył się w cieniu gór, które sam stworzył.

Bogini natychmiast rozpoczęła pracę od nowa, nie chcąc, aby wybryk Włócznika pogrzebał jej nadzieje. Na miejsce narodzin rasy wybrała rozległe równiny. Prędko wszakże pożałowała zaklęcia rzuconego na Włócznika, wiedząc, że nawet jej moc nie wystarczy, by zdjąć z Cev'Thalisa klątwę, którą go obłożyła. Z powodu owej tęsknoty wylała wiele łez. Tak wiele, że oceany stały się z wolna słone. Część tej tęsknoty, tego uczucia niedopełnienia tchnęła w rasę, którą tworzyła. Rasa ta nazywała to uczucie miłością.

Tymczasem Włócznik pogrążył się w żałości. Zdawał sobie sprawę, że zrobił to, co było koniecznie, tęsknił jednak do miłego ciepła Jaśniejącej. Chcąc jeszcze raz je poczuć, nie narażając się przy tym na spalenie, wykuł z mithrilu gigantyczne zwierciadło, które miało odbijać promienie słońca w stronę Ereneth, minimalizując przy tym jego niszczycielską siłę. Stworzył Niezrodzonego, który miał dzierżyć zwierciadło. To jednak okazało się być o wiele zbyt ciężkie dla młodego Niezrodzonego - zwierciadło runęło na lodową iglicę, która miała posłużyć do jego wyniesienia. Większość odłamków rozbitej tafli runęła na ziemię, cześć jednak odleciała daleko poza Ereneth. Dziś znamy te odłamki jako gwiazdy.

Druga próba Włócznika powiodła się znacznie lepiej. Nie mając już dużego zapasu mithrilu wykuł mniejszą, delikatniejszą tarczę. Jego sługa wyniósł ją na nieboskłon i trzyma nad nią pieczę, czyszcząc ją, przemieszczając i naprawiając.

Po tym sukcesie Cev'Thalis zapragnął przeprosić Jaśniejącą za swój czyn. Nie wiedząc o staraniach bogini zaczął tworzyć własną rasę, ostrożnie i uważnie, by nie utworzyć nowych rzesz demonów. Jedynym sposobem jaki udało mu się dostrzec było tchnięcie w nowy lud cech niejednoznacznie pozytywnych. Sprawił, że lud stał się pojętny, ale podatny na wpływy. Sprawił, ze stali się ambitni. Przez wiele cykli słońca Cev'Thalis pracował w pocie czoła.

Niedługo potem Shearvan Przebudziła rasę, którą teraz znamy jako Elfy, na rozległych równinach u podnóża pasma Beal Fan'Neath, co znaczy Góry Wiecznej Zimy, utworzonych czynem Włócznika. Elfy były istotami delikatnymi, podobniejszymi do Jaśniejącej niż Niewidzącego. Kochały piękno Ereneth, tworzyły niezwykłe dzieła sztuki i nigdy nie próbowały zabijać. Ereneth jednak już nigdy nie miało być takie, jak wcześniej. Wraz z Przebudzeniem Elfów przebudziły się kohorty Wyższych Demonów, spoczywających w Cieniu. Wraz z nimi przebudziła się rasa, która miała zostać na zawsze pogrzebana. Ciśnienie, skrajne warunki zahartowały rasę. Dała im siłę i wytrzymałość. Sprawiła, że stali się krępi i niscy, jednak dała im niezwykłą siłę woli i niezłomny charakter. To sam Ereneth, nie bogowie, stworzyli rasę znaną jako Krasnoludowie. Rasy Ereneth z początku uczyły się. Pierwsze spotkanie Krasnoludów i Elfów przebiegło w atmosferze obopólnej nieufności i ostrożności. Cileaniuss, starszy Elfów długo dążył do porozumienia z Bendarem Ośmiopalcym, wodzem Krasnoludów. Spotykali się wiele razy u podnóża Beal Fan'Neath, które stały się domem dla Brodatego Ludu. W końcu udało im się osiągnąć porozumienie, i choć obie rasy nigdy się nie kochały, nauczyli się żyć w zgodzie.

Niestety wkrótce oba ludy zostały zmuszone do walki. Wyższe Demony przedostały się przez Morze Chaosu i rozpoczęły dzieło zniszczenia. Elfowie i Krasnoludowie stanęli przed groźbą całkowitej zagłady już w kilka wieków po swym przebudzeniu. Zahartowani w chłodzie północy Krasnoludowie bronili się zawzięcie i skutecznie, nie żałując młota, topora, ni pocisku kuszy, jednak miłujące pokój Elfy nie posiadły tak dużej wiedzy z zakresu militarystyki. A z ich upadkiem i Krasnoludy w końcu zostałyby zalane przez hordy Cienia. Bogowie musieli zainterweniować.

Wykorzystując moc, którą gromadzili od dawna, na jeden dzień Dwoje ochroniło przed Żarem Jaśniejącej Włócznika i spotkało się. W ten jeden dzień utworzyli najpotężniejsze istoty Ereneth, które miały strzec go przed zagładą. Bogowie stworzyli pierwsze smoki. Z pomocą majestatycznych gadów demony zostały wygnane z Ereneth, a Dwoje stworzyli setki Niezrodzonych, strażników Zasłony. Do najważniejszych z nich należą Seam'Athur - Strażnik Dróg, Mefisto - Strażnik Podziemia, Veralion - Strażnik Wód, Seyaeth - Strażniczka Ziemi oraz Ramius - Strażnik Śmierci. Większość Strażników jest dziś czczona niczym pomniejsze bóstwa, jednak tradycja zabrania budowania ku ich czci świątyń - jedynie kapliczki poświęcone ich domenom. Zadaniem Strażników stała się wieczna warta. Od tego dnia strzegą Ereneth przed kolejnymi uderzeniami Wyższych Demonów, nie pozwalając im na przekroczenie Zasłony. Nielicznym Wyższym się to jednak udaje, a wtedy Ereneth znów chwieje się w swej równowadze. Smoki, istoty zrodzone z ognia Jaśniejącej i cienia Włócznika z czasem zapomniały o swoim przeznaczeniu, stając się podobne zwierzętom. Niektóre z nich stały się prawdziwie złe. Inne oparły się zwierzęcemu zewowi wpisanemu w ich istnienie, stając się najmędrszymi istotami tego świata, pominąwszy bogów. Te jednak cierpiały za sprawą reputacji ich oszalałych kuzynów. Niestety, żadne środki nie mogły oddać Ereneth tego, co zostało utracone, nawet potęga Dwojga. Okazało się, że o wiele łatwiej jest stworzyć, niż zmienić. Świat już nigdy nie odzyskał formy, jaką nadali mu bogowie. Elfowie i Krasnoludowie musieli nauczyć się żyć w świecie, który nie był już dla nich tak gościnny. Powoli, bardzo powoli, zaczęli się przystosowywać. Rozwinął się pomiędzy ludami handel oraz poszerzanie wiedzy. Pierwszy elfijski płatnerz, Gaerion Młotodzierżca obmyślił i wykuł pierwszy dvair, co znaczy szpon. Ostrza tego rodzaju stały się dziś niezwykle rzadkie, jako, że tajemnica ich obróbki umarła wraz z Daynarem Jednookim, ostatnim potomkiem Gaeriona, powszechnie jednak są uważane z najdoskonalsze miecze jakie kiedykolwiek powstały. Elfowie opracowali również łuk, a wkrótce potem łuki refleksyjne. Zarówno w sztuce władania mieczem jak i łukiem nie było równych elfom, i choć dziś plemię ludzi może poszczycić się najlepszymi szermierzami świata to Elfowie pozostają najbardziej celnymi łucznikami Ereneth.

Tymczasem wygnane do Cienia Wyższe Demony nie zaprzestały swych knowań i wraz z rasami Ereneth przygotowywali się do nowej wojny. Nie mogąc niszczyć świata, czego pragnęli ponad wszystko, postanowili przedrzeźniać ludy, które tak długo im się opierały. Stworzyli dla siebie niewolników, którzy dysponowali mniejszą od nich mocą, a którzy dzięki temu mogli niepostrzeżenie przedrzeć się przez Zasłonę. Za ich pomocą, ich rękoma, dokonali wielu dewastujących uderzeń na ziemie zarówno Elfów jak i Krasnoludów. Nigdy jednak nie potrafili zaakceptować swojego tworu jako swoich dzieci, a jeno jako niewolników. Jasnym więc jest, że niewolnicy ci zdecydowali się uciec od swych twórców. Zdradzili Wyższe Demony i przedostali się przez Zasłonę. W ten sposób na Ereneth pojawiła się trzecia rasa. Nie tak zła jak Wyższe Demony, a jednak obca. Nazywana jest dziś Demonami Niższymi, albo po prostu Demonami.

Ucieczka Demonów z Cienia była niezwykle ważnym wydarzeniem w dziejach świata, było także ogromnym wyzwaniem dla samych Demonów. Shaant'negr, lider Exodusu, jak dziś nazywamy to wydarzenie, a także pierwszy czarnoksiężnik, zebrał dokładnie 49 potężnych członków powstania. Wspólnymi siłami udało im się utworzyć wyrwę, przez którą uchodźcy przedostali się na Ereneth. Natychmiast po tym Shaant'negr, zamknął bramę. Największy bohater demonów postradał tego dnia życie, umożliwiając demonom nowe życie.

Oczywistym jest, że tak potężne zachwianie równowagi nie mogło nastąpić bez czegoś, co by je wyrównało. W niedostępnych puszczach Świata coś niewytłumaczalnego stało się z wielkimi kotami. Zaczęły one się przekształcać, zmieniać. W końcu przybrali postać czwartej rasy, która teraz jest znana jako Felyne. Sposób, w jaki wydarzenie to równoważy Exodus pozostaje nieznany, jednakowoż filozofowie wciąż pracują nad zagadnieniem. Być może kiedyś uda nam się poznać odpowiedź.

Faktem niezaprzeczalnym za to jest to, że w tym czasie powstała ostatnia z Czterech Starszych Ras.

Rasy rozwijały się. Królestwa powstawały i umierały. Ereneth zmieniało się. Wkrótce Elfowie mieli stanąć przed kolejnym wyzwaniem. Rasa Demonów od początku nie władała dużym terenem. Rasa ta wkrótce za pomocą swych nieumarłych sług, Ghuli i Wampirów, postanowiła tereny te rozszerzyć - kosztem zamieszkujących równiny Elfów. Niszczycielskie uderzenie przyszło nagle, bez ostrzeżenia. Elfowie nie mieli wyjścia - musieli opuścić swoje równiny. Doszło jednak do podziału wśród Rady. Część sądziła, że powinni uciec w lasy, że to będzie wystarczyło, aby obronić się przed Demonami. Inni zdecydowali się na krok bardziej ryzykowny. Za pomocą potężnej magii druidycznej przystosowali się do życia w morzach i uciekli w głąb oceanu. Rozłam rasy doprowadził do powstania nowego ludu, złożonego z Syren i Trytonów, w tej chwili już niezwykle odległego od swoich Elfijskich korzeni. Ostatecznie jednak Demony nie osiedliły się na równinach. Wkrótce po tym wydarzeniu Cev'Thalis ukończył swe dzieło. Przebudzona rasa ludzi była wtedy dumniejsza i potężniejsza, niż jest teraz. Ludzie przegnali demony z powrotem na niegościnne pustynie i sami zajęli równiny. Prędko też ułożyli się z pozostałymi rasami.

Niedługo po tym wydarzeniu założone zostało Królestwo. Ideą tego kraju była równość - wszystkie rasy, wliczając w tę liczbę Gigantów oraz Trolli (obie te rasy zostały stworzone przez Cev'Thalisa jako strażnicy jego siedziby wykutej w lodzie i skale. Z biegiem czasu wpływ boga dał im wolną wolę. Przynajmniej niektórym z nich.) miały żyć w jednym królestwie, w pokoju. Efekt ten udało się osiągnąć prostym zabiegiem - powołana została grupa Wojowników Cienia. Najlepszych zabójców, zamachowców i morderców jakich znał świat. Zaprzysiężeni panującej Dynastii odrzucili podziały i tradycje swych ras - stali się strażnikami pokoju w Królestwie.

Królestwo przeszło wiele prób i wyzwań. Niejednokrotnie stawało na krawędzi całkowitej zagłady. Miało jednak coś, czego nie posiada większość innych krajów Erenethu.

Królestwo miało Bohaterów.

Z biegiem czasu nastąpiła stabilizacja. Królestwo dziś prosperuje pod berłem Króla Libernendila, czterdziestego szóstego władcę Królestwa, wywodzącego się w prostej linii od Eathinn'a Jednorękiego, pierwszego władcy i założyciela Królestwa.

Dziś czarne chmury znów zbierają się nad Królestwem Zielonego Smoka. Niewidoczna groźba zawisła nad królewskim pałacem. Powodowane nagłym przebudzeniem Smoków? Knowaniami Wyższych Demonów, które nigdy nie zrezygnowały z prób zdewastowania Erenethu? Spiski dworu, czy krajów ościennych?

Jedno jest pewne.

Królestwo znów potrzebuje Bohaterów.